Współpraca, Współtworzenie, Współprzestrzeń

Dr Joann Zdebska-Schmidt, Instytut Kultury UJ

(Dom Kultury w kontekście infrastruktury i przestrzeni, PANEL)

Uczestnicy: Tomasz Krzaczyński, Eliza Biała, Przemysław Metko, Sebastian Łucjan, Anna Miodyńska MIK, Adam Twardowski, Beata Kwiecińska, Maciej Dąbrowski, Marta Tomasik

To jest opowieść o spotkaniu i rozmowie. By móc ją rozpocząć wydaje mi się, że konieczna jest choć próba oddania tej atmosfery w jakiej się odbywała, bowiem na koniec miałam nieodparte wrażenie, że to właśnie to wszystko „dookoła” stanowiło najpełniejsze podsumowanie tych dwóch godzin, taką kropkę nad „i”. Dlatego też o tej rozmowie najlepiej nie czytać w samotności – ale z kimś, najlepiej grupą osób, koniecznie w dobrych humorach. Można też zaprosić do czytania kogoś z dzieckiem, jego „guganie”, czasem płacz – to jeden z tych rozbrajających dźwięków, które towarzyszyły spotkaniu. Przed czytaniem dobrze by było coś wspólnie stworzyć – tak jak uczestnicy spotkania tworzyli, dosłownie, tło dla rozmowy. Tłem był obraz – który został umieszczony za panelistami, malowany z taką pasja, że gdy dotarłam do INSPIRO tuż przed rozpoczęciem spotkania, większość osób (w różnym wieku) próbowała, choć bez przekonania – bo nikomu to nie przeszkadzało, jakoś się domyć. W międzyczasie warto też coś upiec – tak by podczas czytania w pomieszczeniu roznosił się zapach ciasta (oprócz tego koniecznie trzeba mieć pod ręką choć jeden rodzaj domowego ciasta). Jedna oddelegowana osoba może też przy okazji zmywać w kuchni naczynia i przygotowywać posiłek – bo i ten dźwięk, choć słabiutki, to jednak wydawał się być dla spotkania niezwykle istotny. Na podorędziu powinien być też domowy barszcz i pierogi, bo właśnie to zajadaliśmy po skończonej rozmowie. Na oddanie atmosfery dobrze też wpłynie kubek kawy, wody z pomarańczą lub herbaty. Takie przygotowanie pozwoli, choć w niewielkim stopniu, odczytać ten tekst (a dokładniej treści w nim zawarte) w taki sposób jak ja odbierałam piątkowe spotkanie. Te wszystkie, z pozoru drobne rzeczy tworzą większą całość, są istotą tego o czym była mowa – wspólnoty, współtworzenia, współpracy.

Pierogi

W kuchni INSPIRO lepimy pierogi dla gości konferencji

Punktem wyjścia dla rozmowy był projekt „Podziel kwadrat” – ogólnopolski konkurs architektoniczny na zaprojektowanie wnętrz Domu Kultury Inspiro. W dużym skrócie warto wyjaśnić, że na projekt „Podziel kwadrat” złożyły się trzy etapy. Pierwszy, który stał się swoistą rekrutacją dla profesjonalnych projektantów, obejmował ogólnopolski konkurs/zadanie pod hasłem „układanka w przestrzeni”. Zakładał całkowitą dowolność zarówno w odniesieniu do sposobu interpretacji tematu, jak i formy jego prezentacji. To projektanci decydowali czy rozwiązanie będzie zdjęciem, grafiką, szkicem czy dokumentacją przygotowanej makiety. Drugi etap stanowiły dwudniowe warsztaty projektowania partycypacyjnego dla wybranych w pierwszym etapie projektantów oraz chętnych – dzieci, rodziców, uczestników zajęć Domu Kultury INSPIRO, okolicznych mieszkańców. Projekt wieńczył finalny etap czyli konkurs oraz wybór zwycięskiej koncepcji na aranżację przestrzeni Domu Kultury, spośród prac projektantów wyłonionych w pierwszym etapie, którzy uczestniczyli w warsztatach.

Pomysł na projekt zrodził się z potrzeby. Budynek Domu Kultury – przekazany przez gminę w 2009 roku w nieodpłatnie użyczenie – od początku był w kiepskim stanie technicznym. Wraz z wzrostem liczby uczestników zajęć kłopoty lokalowe takie jak zbyt mała toaleta, brak kontaktów czy zbyt małe sale zajęciowe, stawały się coraz bardziej uciążliwe. Wyczerpały się też możliwości podejmowanych na bieżąco działań naprawczych (bo trudno mówić o remoncie przy budżecie np. 1000 zł). Ostatecznym impulsem i inspiracją do podjęcia prac nad projektem stała się historia renowacji dzielnicy socjalnej w jednym z miast w Belgii, zrealizowana przez profesjonalne studio architektoniczne z udziałem mieszkańców1.

Eliza Biała – zwyciężczyni tego konkursu – podkreśliła, że w świecie architektów projektowanie odbywa się niestety zbyt często bez znajomości ludzi i miejsca. W tym konkursie istotą było właśnie poznanie – siebie nawzajem, przestrzeni a przede wszystkim lokalnej społeczności i ich marzeń. Architekci z Pracowni 081 wspominali najbardziej niesamowite i kuszące pomysły dzieci, jak choćby stumetrową zjeżdżalnię. Beata Kwiecińska przywołała marzenie instruktora jogi – o oknie w dachu. Projektowanie bowiem nie zaczynało się od budżetu czy ograniczeń lokalowych (choć przecież te „przeszkody” realnie istniały) ale od marzeń, od potrzeb, od wyobraźni. Jak się okazuje, ten punkt wyjścia też może być skuteczny.

Wszyscy uczestnicy panelu zgodnie stwierdzili, że projekt „Podziel Kwadrat” nie byłby możliwy, gdyby nie wcześniejsze doświadczenia, już zbudowane relacje, zadzierzgnięte przyjaźnie. Jak powiedział Adam Twardowski do tego projektu potrzeba było partnerów, którzy zagospodarują przestrzeń współpracy, czyli Beaty i Maćka, którzy budując dom kultury budowali równocześnie społeczność. Ta społeczność nie jest oczywistością, wymaga pracy i zaangażowania. Anna Miodyńska z MIKu zauważyła, że nie każda społeczność się nią staje w rzeczywistości – w sensie relacji i zaangażowania. Społeczność bowiem, i to jeszcze społeczność aktywna wiąże się z działaniem a działanie z odpowiedzialnością – nie myśleniem, że ktoś tam coś powinien, ale zrozumieniam, że to ja personalnie podejmuje decyzje i ponoszę konsekwencje.  

Architekci pokreślili, że społeczność zgromadzona wokół INSPIRO ma jedną niezwykle cenną cechę – świadomość: swoich potrzeb i marzeń. Cecha ta nie wzięła się znikąd – ta świadomość była stopniowo wypracowywana dzięki nie tyle uczestnictwu co właśnie współuczestnictwu w życiu Domu Kultury INSPIRO. Podczas warsztatów w ramach „Podziel kwadrat” uczestnicy doskonale wiedzieli na czym im zależy. Również dzieci – które niejednokrotnie uczestniczyły wcześniej w warsztatach architektonicznych – potrafiły precyzyjnie formułować swoje oczekiwania i pomysły.  Dlatego też zostały kanapy i hol w którym stały a zmieniła się łazienka i kuchnia, dlatego też wieszak na ubrania ma kształt jelenia. Jak zauważono podczas rozmowy, zupełnie inaczej przebiega modernizacja obiektu niż jego projektowanie od zera. W tym pierwszym przypadku konieczny jest kompromis a ten z kolei wymaga zrozumienia co jest priorytetem. Lokalna społeczność wiedziała co jest dla niej ważne, wiedziała czego potrzebuje dlatego modernizacja mogła przebiegać sprawnie i mimo ograniczonej przestrzeni stworzyć miejsce funkcjonalne i odpowiadające wszystkim zainteresowanym: uczestnikom zajęć, instruktorom, okolicznym mieszkańcom. Zresztą w trakcie dyskusji przywołano przykład domu kultury wybudowanego od podstaw, który zupełnie nie spełnia swojej funkcji, gdyż nie przewidziano w nim choćby mniejszych przestani do zajęć grupowych czy zaplecza. Ten budynek jednak był projektowany i budowany bez jakichkolwiek rozmów czy konsultacji. Ktoś musiał więc bazować na swoim wyobrażeniu jak funkcjonuje dom kultury a nie na jego faktycznych działaniach.

Istotne pytanie dotyczyło braku partycypacji w projektowaniu obiektów użyteczności publicznej, jak choćby właśnie instytucji kultury. Tomasz Krzaczyński wskazał na konieczność zmiany sposobu myślenia – jak wyjaśnił pracownicy urzędów nie do końca zdają sobie sprawę, że można tak działać. Ponadto na przeszkodzie stają rozwiązania prawne, które warunkują określony sposób myślenia. Przy kilkumilionowych projektach inwestycyjnych od około 100 – 500 tysięcy przeznacza się na promocje, czyli kupowanie nieśmiertelnych i nikomu nie potrzebnych długopisów i smyczy, tworzeniu broszurek i folderów. Gdyby w ramach tak zwanych kosztów kawalifikowalnych można było rozliczyć konsultacje społeczne być może zmieniłby się też sposób działania. Innym problem jest choćby kadencyjność władz, która często przekłada się na ograniczony horyzont myślenia i planowania. Ważne jest bowiem kto jest inwestorem, czy ma siłę przebicia, czy czuwa nad tym co się dzieje. Problem często jest właśnie brak „gospodarza”, kogoś kto będzie dany projekt, dane działanie traktował „osobiście”, będzie czuł się za niego faktycznie odpowiedzialny. Jak zauważył Adam Twardowski – zaangażowanie inwestora, społeczności czy owego gospodarza przekłada się na tempo realizacji inwestycji, jednak to zaangażowanie oznacza również odpowiedzialność. Beata i Maciek często słyszą, że im było łatwo, że w innych miejscach takie działanie by się nie udało a bo władza nie taka, bo ludzie źli, bo wszystkiego brakuje. Adam Twardowski podkreślił, że Beata z Maćkiem wzięli na siebie odpowiedzialność – podjęli rozmowę, jedną, drugą dziesiątą i pięćdziesiątą. Potraktowali gminę jak partnera a nie wroga. Nie wycofali się mimo że więcej ich pomysłów było odrzucanych niż realizowanych, mimo że remontowali nie swój budynek a obiekt gminny! Maciek dodał, że jak w wielu takich sytuacjach – spotkać się musi kilka osób, które po prostu chcą coś zrobić/zmienić/współtworzyć.

Panel

Przemysław Metko, Sebastian Łucjan, 081 architekci

Problem stanowi też rozmiar instytucji lub inwestycji. Pytanie bowiem kto jest społecznością Cricoteki, kto miałby ją animować,  a kto miałby decydować o wyglądzie Placu Centralnego. W przypadku ogromnych inwestycji trudno jest zgromadzić społeczność która miałaby decydować o jej kształcie. Inna sprawa, że często takiej społeczności po prostu nie ma – bo projektowanie partycypacyjne to nie jednorazowe działanie ale proces, który zaczyna się na długo przed tym gdy zaproponowana zostanie jakakolwiek zmiana. Jak podkreślił Adam Twardowski największym kłopotem jest ilość interesariuszy oraz fakt, że jeśli już coś obiecujemy to trzeba to zrealizować, a na przeszkodzie może stanąć przecież wiele czynników jak choćby prawo budowlane. Dlatego też niewiele osób, chce podejmować ryzyko i składać trudne do dotrzymania obietnice. Warto więc dążyć do większego uelastycznienia przepisów, otwarcia się na nieszablonowe myślenie i do współdziałania – które wymaga jednak nakładu pracy, zaangażowania i współodpowiedzialności.

W trakcie panelu przywoływano różne sytuacje i przykłady – zarówno z działalności INSPIRO jak i innych instytucji kultury. Do dyskusji włączali się obecni goście – dyrektorzy domów kultury lub uczestnicy zajęć. Co ważne rozmowa nie przybrała charakteru smutnego utwierdzania się w przekonaniu, że jest źle i nic zrobić się nie da. Jak się okazało dzieje się dużo dobrego, powoli zmienia się sposób myślenia zarówno pracowników urzędów jak i instytucji kultury. Ważne jest by o tym mówić, by pokazywać i rozpowszechniać tak zwane dobre praktyki, dzielić się doświadczeniami. Nie pieniądze są bowiem warunkiem rozwoju – tych zawsze było i będzie zbyt mało – ale ludzie i ich pomysły.


1 Projekt Wu Wei zrealizowany przez studio Basta w centrum Kortrijku.

Konferencja odbyła się w ramach projektu Strefa52 dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s